Dla przyrody i kontaktów międzyludzkich granice nie istnieją

Raczej niewiele powstało książek, które nie zostały opatrzone tytułem, nie tylko na okładce ale na stronie tytułowej lub przedtytułowej, choć to akurat nie musi być mankamentem. Takim przykładem może być efekt dokumentalnego projektu fotograficznego „Puszcza Romincka: szczęśliwe historie”.

Wydawałoby się, że w dalszej części tej, liczącej pięćdziesiąt stron, publikacji znajdziemy literackie opowieści o ludziach, a tu tylko pojedyncze fotografie i jednoakapitowe teksty.

Ale przecież opowieść można snuć inaczej, historię można wyczytać nawet z jednej fotografii, zaś tytuł może zastąpić wiele mówiąca grafika na okładce. I to się udało twórcom przedsięwzięcia – na fotografiach przedstawili ludzi żyjących na rosyjsko-polsko-litewskim pograniczu, gdzie swoistym geograficznym spoiwem jest Jezioro Wisztynieckie. Są to rodziny, pojedyncze osoby, są to ludzie zakorzenieni i tacy, którzy na tym pograniczu znaleźli swój sposób na życie przyjeżdżając choćby z Warszawy.

Jakby na zasadzie antytezy, w kontekście tego co dzieje się teraz na wschodniej Ukrainie, autorzy piszą: Na terytorium Puszczy Rominckiej i jeziora Wisztynieckiego przecinają się granice Litwy, Polski i Rosji. Od 1422 roku przechodzi tu jedna z najstarszych granic Europy. Jednakże dla przyrody i kontaktów międzyludzkich granice nie istnieją. To historie o miłości, pracy, szczerości, uczciwości i przyjaźni.

Fotografie do książki wykonał Aleksander Matveev, tekst napisała Anna Karpenko.

Projekt zrealizowany został przy wsparciu Fundacji Projekt Support Facility Rady Państw Morza Bałtyckiego.

Partnerzy Projektu: Wisztynieckie Ekologiczno-Historyczne Muzeum (Krasnolesie w Niestierowskim rejonie obwodu kaliningradzkiego), Fundacja Puszczy Rominckiej, Administracja Wisztynieckiego Parku Regionalnego (Litwa), Biuro Informacyjne Rady Ministrów Państw Północnych w Kaliningradzie.

spacer